Sign In

Home

Channels

Categories

Trending

Wydarzenia z Przewodowa, niewielkiej miejscowości w powiecie Hrubieszowskim, oddalonej ledwie kilka kilometrów od granicy z Ukrainą, dobitnie wskazały, że Polacy nie tylko ponoszą gospodarczą i ekonomiczną cenę toczącej się za miedzą wojny, ale nawet w kraju, na własnej ziemi, mogą przez tę wojnę stracić życie. Mimo ostentacyjnego zaangażowania władz RP po stronie reżimu w Kijowie, Polska nie jest jednak stroną konfliktu i nie bierze czynnego udziału w wojnie. Śmierć dwójki Polaków w Przewodowie nie czyni ich zatem ofiarami działań militarnych, choć wszelkiej maści polskojęzyczne media próbują tak właśnie przedstawić społeczeństwu ten incydent, tłumacząc go jednocześnie „nieszczęśliwym wypadkiem” oraz „bezwzględną winą Rosji, która co prawda może i nie odpaliła rakiety w Polskę, ale ukraińska broń powodująca szkody na naszej ziemi nie byłaby użyta, gdyby nie rosyjska agresja”. Skoro jednak nie toczymy wojny, to śmierć Polaków może być traktowana wyłącznie jako zabójstwo i tu rodzi się podstawowe pytanie – kto ma za nie odpowiedzieć? Pytań jest jednak o wiele więcej, bowiem logicznym wydaje się np. dochodzenie w sprawie, dlaczego ukraińska rakieta została skierowana na zachód, a nie na wschód, jeśli miała przechwycić pociski lecące z terenów okupowanych przez Rosję? Dlaczego owa rakieta, systemu S-300 posiadająca mechanizm zdalnej detonacji została doprowadzona w całości na ziemię. I najważniejsze pytanie – kto ją tak precyzyjnie sprowadził? System S-300 obsługiwany jest z użyciem dwóch radarów, z których jeden znajduje się w terenie działań wojennych i precyzyjnie naprowadza na cel. Tu pojawia się konkluzja, że strona Polska mogła uczestniczyć w tej prowokacji, która nie została zatwierdzona przez Biały Dom i stąd wielogodzinne oczekiwanie na werdykt, co tak naprawdę stało się w Przewodowie. Bez wątpienia jednak reżim w Kijowie od pierwszych chwil kłamał w tej sprawie i dziś, kiedy już wszystko stało się jasne prezydenta Zelenskiego nie stać nawet na wyrażenie ubolewania. Być może dlatego, że akcja obliczona na wciągnięcie NATO, a przynajmniej Polski do wojny z Rosją, nie udała się, a Ukrainie wkrótce, za sprawą rosyjskiego ostrzału na infrastrukturę energetyczną, przyjdzie zmierzyć się najtrudniejszą zimą od dekad i właśnie ta zima może wymusić na władzy zakończenie działań wojennych oraz rozmowy pokojowe. Na to reżim w Kijowie nie jest gotów i może okazać się, że wkrótce dojdzie do kolejnych prowokacji w stylu gry va banque. Jaka w tym kontekście czeka przyszłość Polaków? O tym m.in. opowie w dzisiejszej debacie dr Leszek Sykulski oraz red. Piotr Korczarowski. Zapraszamy!  - WIDEO - 893Mayster

Sykulski i Korczarowski w debacie o losie Polski

310 Views
Want to watch this again later?
Sign in to add this video to a playlist. Login
0 0
Mayster Photo
Mayster     
Wydarzenia z Przewodowa, niewielkiej miejscowości w powiecie Hrubieszowskim, oddalonej ledwie kilka kilometrów od granicy z Ukrainą, dobitnie wskazały, że Polacy nie tylko ponoszą gospodarczą i ekonomiczną cenę toczącej się za miedzą wojny, ale nawet w kraju, na własnej ziemi, mogą przez tę wojnę stracić życie.

Mimo ostentacyjnego zaangażowania władz RP po stronie reżimu w Kijowie, Polska nie jest jednak stroną konfliktu i nie bierze czynnego udziału w wojnie. Śmierć dwójki Polaków w Przewodowie nie czyni ich zatem ofiarami działań militarnych, choć wszelkiej maści polskojęzyczne media próbują tak właśnie przedstawić społeczeństwu ten incydent, tłumacząc go jednocześnie „nieszczęśliwym wypadkiem” oraz „bezwzględną winą Rosji, która co prawda może i nie odpaliła rakiety w Polskę, ale ukraińska broń powodująca szkody na naszej ziemi nie byłaby użyta, gdyby nie rosyjska agresja”. Skoro jednak nie toczymy wojny, to śmierć Polaków może być traktowana wyłącznie jako zabójstwo i tu rodzi się podstawowe pytanie – kto ma za nie odpowiedzieć? Pytań jest jednak o wiele więcej, bowiem logicznym wydaje się np. dochodzenie w sprawie, dlaczego ukraińska rakieta została skierowana na zachód, a nie na wschód, jeśli miała przechwycić pociski lecące z terenów okupowanych przez Rosję? Dlaczego owa rakieta, systemu S-300 posiadająca mechanizm zdalnej detonacji została doprowadzona w całości na ziemię. I najważniejsze pytanie – kto ją tak precyzyjnie sprowadził? System S-300 obsługiwany jest z użyciem dwóch radarów, z których jeden znajduje się w terenie działań wojennych i precyzyjnie naprowadza na cel.

Tu pojawia się konkluzja, że strona Polska mogła uczestniczyć w tej prowokacji, która nie została zatwierdzona przez Biały Dom i stąd wielogodzinne oczekiwanie na werdykt, co tak naprawdę stało się w Przewodowie. Bez wątpienia jednak reżim w Kijowie od pierwszych chwil kłamał w tej sprawie i dziś, kiedy już wszystko stało się jasne prezydenta Zelenskiego nie stać nawet na wyrażenie ubolewania. Być może dlatego, że akcja obliczona na wciągnięcie NATO, a przynajmniej Polski do wojny z Rosją, nie udała się, a Ukrainie wkrótce, za sprawą rosyjskiego ostrzału na infrastrukturę energetyczną, przyjdzie zmierzyć się najtrudniejszą zimą od dekad i właśnie ta zima może wymusić na władzy zakończenie działań wojennych oraz rozmowy pokojowe. Na to reżim w Kijowie nie jest gotów i może okazać się, że wkrótce dojdzie do kolejnych prowokacji w stylu gry va banque.

Jaka w tym kontekście czeka przyszłość Polaków? O tym m.in. opowie w dzisiejszej debacie dr Leszek Sykulski oraz red. Piotr Korczarowski. Zapraszamy! 

0 komentarzy

 
Up Next Autoplay