Sign In

Home

Channels

Categories

Trending

Zjawisko cenzury istnieje od początku ludzkiej cywilizacji. Zawsze byli „ci, o których nie mówimy”, lub zdarzenia, o których „nie dobra jest wspominać”. Szczególnie wyraźne zapędy cenzorskie widać w państwach rządzonych w sposób autorytarny, gdzie czasem wprost jest powiedziane jakich tematów i działań należy się wystrzegać i jakie konsekwencje spotkają człowieka za ich podjęcie. W Polsce Ludowej istniał na przykład specjalny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, którego pracownicy posługiwali się konkretnymi wytycznymi przeglądając artykuły, książki, czy recenzując widowiska, jakie dopiero mają trafić do publiki. Czasem całe dzieła były odrzucane z powodu kilku niewygodnych dla władzy akapitów. Inne ukazywały się w druku, ale z obszarami objętymi cenzurą, co często zaznaczano czarnymi fragmentami, dzięki czemu czytelnik wiedział jaką część tekstu cenzura dopuściła do obiegu. Z perspektywy świadomego społeczeństwa był to wysoce szkodliwy proceder, który blokował dostęp do informacji, a tym samym dotarcie do prawdy. Po 1989 r., kiedy wszelkie urzędu zajmujące się cenzurą zlikwidowano, także i samo zjawisko miało już nie wrócić. Jeśli dziś zapytalibyśmy polityków, czy dziennikarzy mediów głównego nurtu o cenzurę, to wróciliby do kart historii, kompletnie lekceważąc obecne praktyki cenzorskie, które ich zdaniem w zasadzie nie istnieją.A jednak cenzura jest obecna w naszym życiu i swym rozmachem przyćmiewa wszystko co do tej pory widzieliśmy. Zajmują się nią nie tylko urzędy państwowe, ale i prywatne korporacje, które ustalają sobie tzw. „standardy społeczności” wytyczające linie oficjalnej narracji i poprawności politycznej. Przekroczenie tych granic kończy się blokadą konta, zamknięciem dostępu do serwisu i wykluczeniem użytkownika. Najbardziej razi tu fakt, że większość ludzi nie wie nawet, czy ich wpisy zostaną ocenzurowane, bowiem nie ma żadnej listy tematów zabronionych. Trzeba cały czas się domyślać i obserwować główną oś narracji, aby wpisać się w nurt, albo prowadzić rozpoznanie bojem, które zwykle kończy się na czasowym zawieszeniu konta, lub łatce „oszołoma”, „wrogiego agenta”, „internetowego trolla”, lub innym epitecie mającym dyskredytować treść.Choć wedle Konstytucji RP cenzura w naszym kraju jest zakazana, to trzeba wyraźnie zaznaczyć, że zjawisko nie tylko istnieje, ale państwo polskie bierze w nim czynny udział choćby poprzez działanie instytutów finansowanych z publicznych pieniędzy, których zadaniem jest zgłaszanie profili „siejących dezinformację”. Rzecz jednak w tym, że wielu informacji nie da się sklasyfikować jako prawdę lub fałsz, bowiem stanowią jedynie opinię lub są interpretacją faktów. Mimo to wspomniane instytuty monitorują sieć w poszukiwaniu treści niewygodnych dla władzy i starają się je zgłaszać prywatnym operatorom jako dezinformację. Jakby tego było mało istnieje też cała sieć prywatnych agencji tropiących tzw. „hejt” i „mowę nienawiści”. To słowa klucze, które mogą służyć kategoryzowaniu niewygodnej prawdy. Trudno bowiem wykazać, że czyjaś opinia jest nieprawdziwa. Można jedynie sklasyfikować ją jako pożądaną dla obecnego nurtu, lub wysoce szkodliwą dla bieżącej propagandy. Bywa i tak, że nawet fakty są dementowane i kompromitowane zgodnie ze starą zasadą, że jeśli przeczą danej teorii, to tym gorzej dla nich. A więc mamy do czynienia z całym przemysłem cenzorskim, gdzie ktoś, niczym w powieściach Orwella, ustala odgórnie co ma być prawdą, a co prawdą zdecydowanie być nie może i zgodnie z tym kluczem charakteryzuje się i szufladkuje nie tylko wypowiedzi, ale i samych autorów, których często spotyka za to ostracyzm społeczny i sankcje. Jak walczyć z tym zjawiskiem? Jak przekonać miliony ludzi, że ich mózgi poddano propagandzie? Jak funkcjonować w świecie, gdzie pluralizm debaty publicznej jest fikcją? Jak wreszcie zbliżyć się do prawdy w systemie, gdzie każda informacja jest wielokrotnie filtrowana, a niewygodne fakty mogą być skrzętnie ukrywane? O tym już dziś w programie Piotra Korczarowskiego opowie były poseł na Sejm RP, Robert Majka.autor: emisjaTV - WIDEO - 441Mayster

Zdecydują za nas co jest prawdą!

305 Views
Want to watch this again later?
Sign in to add this video to a playlist. Login
0 0
Mayster Photo
Mayster     
Zjawisko cenzury istnieje od początku ludzkiej cywilizacji. Zawsze byli „ci, o których nie mówimy”, lub zdarzenia, o których „nie dobra jest wspominać”. Szczególnie wyraźne zapędy cenzorskie widać w państwach rządzonych w sposób autorytarny, gdzie czasem wprost jest powiedziane jakich tematów i działań należy się wystrzegać i jakie konsekwencje spotkają człowieka za ich podjęcie. W Polsce Ludowej istniał na przykład specjalny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, którego pracownicy posługiwali się konkretnymi wytycznymi przeglądając artykuły, książki, czy recenzując widowiska, jakie dopiero mają trafić do publiki. Czasem całe dzieła były odrzucane z powodu kilku niewygodnych dla władzy akapitów. Inne ukazywały się w druku, ale z obszarami objętymi cenzurą, co często zaznaczano czarnymi fragmentami, dzięki czemu czytelnik wiedział jaką część tekstu cenzura dopuściła do obiegu.

Z perspektywy świadomego społeczeństwa był to wysoce szkodliwy proceder, który blokował dostęp do informacji, a tym samym dotarcie do prawdy. Po 1989 r., kiedy wszelkie urzędu zajmujące się cenzurą zlikwidowano, także i samo zjawisko miało już nie wrócić. Jeśli dziś zapytalibyśmy polityków, czy dziennikarzy mediów głównego nurtu o cenzurę, to wróciliby do kart historii, kompletnie lekceważąc obecne praktyki cenzorskie, które ich zdaniem w zasadzie nie istnieją.

A jednak cenzura jest obecna w naszym życiu i swym rozmachem przyćmiewa wszystko co do tej pory widzieliśmy. Zajmują się nią nie tylko urzędy państwowe, ale i prywatne korporacje, które ustalają sobie tzw. „standardy społeczności” wytyczające linie oficjalnej narracji i poprawności politycznej. Przekroczenie tych granic kończy się blokadą konta, zamknięciem dostępu do serwisu i wykluczeniem użytkownika. Najbardziej razi tu fakt, że większość ludzi nie wie nawet, czy ich wpisy zostaną ocenzurowane, bowiem nie ma żadnej listy tematów zabronionych. Trzeba cały czas się domyślać i obserwować główną oś narracji, aby wpisać się w nurt, albo prowadzić rozpoznanie bojem, które zwykle kończy się na czasowym zawieszeniu konta, lub łatce „oszołoma”, „wrogiego agenta”, „internetowego trolla”, lub innym epitecie mającym dyskredytować treść.

Choć wedle Konstytucji RP cenzura w naszym kraju jest zakazana, to trzeba wyraźnie zaznaczyć, że zjawisko nie tylko istnieje, ale państwo polskie bierze w nim czynny udział choćby poprzez działanie instytutów finansowanych z publicznych pieniędzy, których zadaniem jest zgłaszanie profili „siejących dezinformację”. Rzecz jednak w tym, że wielu informacji nie da się sklasyfikować jako prawdę lub fałsz, bowiem stanowią jedynie opinię lub są interpretacją faktów. Mimo to wspomniane instytuty monitorują sieć w poszukiwaniu treści niewygodnych dla władzy i starają się je zgłaszać prywatnym operatorom jako dezinformację.

Jakby tego było mało istnieje też cała sieć prywatnych agencji tropiących tzw. „hejt” i „mowę nienawiści”. To słowa klucze, które mogą służyć kategoryzowaniu niewygodnej prawdy. Trudno bowiem wykazać, że czyjaś opinia jest nieprawdziwa. Można jedynie sklasyfikować ją jako pożądaną dla obecnego nurtu, lub wysoce szkodliwą dla bieżącej propagandy. Bywa i tak, że nawet fakty są dementowane i kompromitowane zgodnie ze starą zasadą, że jeśli przeczą danej teorii, to tym gorzej dla nich.

A więc mamy do czynienia z całym przemysłem cenzorskim, gdzie ktoś, niczym w powieściach Orwella, ustala odgórnie co ma być prawdą, a co prawdą zdecydowanie być nie może i zgodnie z tym kluczem charakteryzuje się i szufladkuje nie tylko wypowiedzi, ale i samych autorów, których często spotyka za to ostracyzm społeczny i sankcje.

Jak walczyć z tym zjawiskiem? Jak przekonać miliony ludzi, że ich mózgi poddano propagandzie? Jak funkcjonować w świecie, gdzie pluralizm debaty publicznej jest fikcją? Jak wreszcie zbliżyć się do prawdy w systemie, gdzie każda informacja jest wielokrotnie filtrowana, a niewygodne fakty mogą być skrzętnie ukrywane? O tym już dziś w programie Piotra Korczarowskiego opowie były poseł na Sejm RP, Robert Majka.

autor: emisjaTV

0 komentarzy

 
Up Next Autoplay